Czy osiedlowe bingo mogłoby integrować mieszkańców?

Zastanawiałem się, jak stworzyć wydarzenie, na którym każdy – niezależnie od wieku – znalazłby coś dla siebie. Bingo okazało się najprostszą i najbardziej uniwersalną grą, ale miało być tylko jednym z elementów większej całości.

Kiedy słyszymy słowo bingo, większość z nas myśli o grze. Ja pomyślałem o czymś zupełnie innym.

Pomyślałem o sąsiadach.

Mam wrażenie, że coraz częściej mieszkamy obok siebie, ale rzadko się znamy. Dzieci bawią się osobno, dorośli mijają się na klatce schodowej, a lokalne wydarzenia często nie przyciągają wielu osób.

Pojawiło się więc pytanie:

Czy zwykła gra w bingo mogłaby stać się pretekstem do spotkania?

Moja koncepcja wyglądałaby mniej więcej tak:

  • wynajęcie sali, np. w szkole lub domu kultury,
  • zaangażowanie wolontariuszy do prowadzenia wydarzenia,
  • pozyskanie lokalnych sponsorów, którzy ufundowaliby nagrody,
  • wydruk kart do gry przez lokalną drukarnię lub partnera wydarzenia.

Ale samo bingo to za mało.

Dlatego podczas wydarzenia mogłyby odbywać się również krótkie gry i zabawy dla osób, które akurat nie biorą udziału w rozgrywce. Dzięki temu każdy znalazłby coś dla siebie – dzieci, rodzice i seniorzy.

Najbardziej podoba mi się jednak coś innego.

W takim wydarzeniu wygrywa nie tylko osoba z pełną kartą.

Wygrywa również osiedle, bo ludzie mają okazję się poznać.

To tylko koncepcja.

Nie wiem, czy zadziałałaby w praktyce.

Ale właśnie po to istnieje Pracownia Koncepcji – żeby takie pomysły wyciągać z szuflady i zastanawiać się, czy warto dać im szansę.

A Ty? Co sądzisz o takim pomyśle? Wziąłbyś udział w takim wydarzeniu, a może nawet spróbowałbyś je zorganizować u siebie?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *